Welcome! Anonymous

Dobitność tekstów

Adam Sikorski - Jest taki samotny dom, Andrzej Mogielnicki - Błękitna Arka, Tomek Zeliszewski - To jest mgnienie. Warto dyskutować...

Dobitność tekstów

Postautor: mauro » 04 lis 2002, 17:19

Budka Suflera od dawna słynie ze świetnych tekstów.Bardzo dobitnych i inteligentnych.Często kiedy słuchałem nowego materiału Budki wprost nie mogłem uwierzyć jak bardzo niektóre teksty pasowały do mojego nastroju i samopoczucia. Do dziś teksty "To nie tak miało być" czy "Nowej wierzy babel" chwytają mnie za gardło.Fantastyczny tekst mają też moje ulubione optymistyczne kawałki "Ratujmy co się da" i "Młode lwy".Z najstarszych uwtorów nie wypada nie wspomnieć o "Samotnym domu" i "Cieniu wielkiej góry". Wszystki te teksty są zadziwiająco zrozumiałe, momentami wręcz boleśnie dosłowne:
Ich piękno jest zawarte właśnie w tej "dosłownej prostocie"
To pocieszające że na "Mokrych oczach" także nie zabrakło tekstów wybitnych, bo za takie można uznać "To jest mgnienie","Miejsce na miłość" czy "Czas który płynie w nas".
mauro
Strasznie wygadany
Strasznie wygadany
 
Posty: 302
Rejestracja: 02 lis 2002, 16:24

Postautor: Czajna_Seczen » 04 lis 2002, 19:21

Eeee, Młode Lwy utworem optymistycznym?! :shock: Przecież to jest piosenka o niespełnionych marzeniach, o dawnych czasach, które już nie wrócą, a do których się bardzo tęskni. No i o również utraconych przyjaciołach.

"Parzę palce zapałkami,
nocą szukam starych zdjęć.
Stygnie garnek z marzeniami.
Jak się czuję?
Chyba źle"

To ma być optymistyczny tekst? Optymistyczny (czy też może wesoły) jest "V bieg". "Jest taki samotny dom" będzie idealnym przykładem pocieszającego optymizmu, ale Młode Lwy? :shock: <nadal zdziwiony>

Co zaś się tyczy "Ratujmy co się da", to tam o charakterze piosenki decyduje głównie muzyka, taka dająca nową siłę. Całość tekstu natomiast to coś w rodzaju melodramatu ze szczęśliwym końcem ;) ;)
Littera docet, littera nocet.
Fałszywa skromność jest oznaką niekompetencji ;)
Czajna_Seczen
Dopiero zaczyna
Dopiero zaczyna
 
Posty: 10
Rejestracja: 01 lis 2002, 23:58
Lokalizacja: Białystok

Postautor: Gość » 05 lis 2002, 16:15

Witam.
Nie mogę się sprzeczać czy tekst "Młodych Lwów" jest optymistyczny czy nie.Może faktycznie niefortunnie użyłem określenia optymistyczny.Bardziej trafne byłoby pozytywny-przynajmniej dla mnie.
"parze palce zapałkami
nocą szukam starych zdjęć
stygnie garnek z marzeniami
jak się czuje?
chyba żle"

Dla mnie ten fragment jest tylko dowodem chwilowego "zatrzymania się" i jednorazowego niepowodzenia a takimi przecież "wyścielone" jest życie.
Generalnie tekst jest o ludziach którzy są "twardzi,nieczuli na ból" i radzący sobie z porażkami.Mnie zawsze ten tekst mobilizował do walki i podtrzymywał na duchu.
Gość
 

Postautor: mauro » 05 lis 2002, 16:18

Przepraszam, powyższy tekst jest mój, ale przez nieuwagę niezalogowałem się. Tak więc podpisuję się i poniosę wszelkie konsekwencje powyższego meila :D
mauro
Strasznie wygadany
Strasznie wygadany
 
Posty: 302
Rejestracja: 02 lis 2002, 16:24

Postautor: Czajna_Seczen » 06 lis 2002, 13:58

mauro pisze:Witam.
Nie mogę się sprzeczać czy tekst "Młodych Lwów" jest optymistyczny czy nie.Może faktycznie niefortunnie użyłem określenia optymistyczny.Bardziej trafne byłoby pozytywny-przynajmniej dla mnie.
"parze palce zapałkami
nocą szukam starych zdjęć
stygnie garnek z marzeniami
jak się czuje?
chyba żle"

Dla mnie ten fragment jest tylko dowodem chwilowego "zatrzymania się" i jednorazowego niepowodzenia a takimi przecież "wyścielone" jest życie.
Generalnie tekst jest o ludziach którzy są "twardzi,nieczuli na ból" i radzący sobie z porażkami.Mnie zawsze ten tekst mobilizował do walki i podtrzymywał na duchu.


Ja to widzę tak: podmiot liryczny jest smutny, ponieważ przypomniał sobie o dawnych czasach, które minęły, a do których chciałby wrócić. Przypomniał sobie o swoich niespełnionych marzeniach. Owszem, to tekst o ludziach twardych i "nieczułych na ból", ale ważniejsze jest to, że ich już nie ma. Było stado młodych lwów, a dziś najwyraźniej już go nie ma. Zauważ, że o wszystkim mówi się w czasie przeszłym, bohater piosenki mówi: "o jak dzisiaj brakuje mi was". To krzyk wielkiej tęsknoty, żalu, nie osoby, która przeżywa "chwilowe zatrzymnie".

Bohater prowadzi teraz najwyraźniej zupełnie inne życie, odmienne od tego, jakim było dawno temu i odmienne od tego, jakie sobie wymarzył. Zdaje się, że on już zdołał o zapomnieć o przeszłości. Dopiero ten telefon, który zadzwonił "po stu latach" znowu przypomniał i skłonił do niezbyt wesołych rozmyślań, a nawet sprawił pewien ból (oczywiście nie fizyczny)

Oczywiście nie mogę się spierać co do Twoich osobistych uczuć i wpływu, jaki ta piosenka (zdecydowanie jedna z najlepszych w repertuarze Budki) na Ciebie wywiera, ale z zacytowaną interpretacją trudno jest mi się zgodzić.
Littera docet, littera nocet.
Fałszywa skromność jest oznaką niekompetencji ;)
Czajna_Seczen
Dopiero zaczyna
Dopiero zaczyna
 
Posty: 10
Rejestracja: 01 lis 2002, 23:58
Lokalizacja: Białystok

Postautor: mauro » 06 lis 2002, 15:53

Witam.
Nasza różnica zdań wychodzi zapewne z różnicy charakterów i wrażliwości. Dla mnie właśnie początkowe wersy świadczą o przynajmniej chwilowym powrocie tych dobrych czasów:
"zadzwonił do mnie z innego świata
głos który boli wciąż po stu latach
wróciły nagle jaskrawe dni
....
wódka jasno płonie w nas
i bliżej znowu do gwiazd..."
Ten fragment rozumiem jako ponowne spotkanie po latach rozłąki dawnych przyjaciół, którzy znowu przez jakąś krótką chwilę czują się ze sobą dobrze.Uważam że jest to pozytywne zjawisko, napewno momentami wzruszające, nostalgiczne ale za to bardzo refleksyjne.
Dla mnie jednak najważniejsze jest to że do takich ponownych spotkań co jakiś czas dochodzi.
Ja młode lwy widze nie jako grupe ,która jest ciągle ze sobą ,tylko jako indywidualne jednostki rozsiane po świecie i spotykające się co jakiś czas kiedy mają jakiś wspólny cel.
To wiadome, że podczas rozłąki można tęsknić za kimś ale świadomość, że przyjażń ciągle trwa i niedługo znowu dojdzie do spotkania jest siłą napędową.
mauro
Strasznie wygadany
Strasznie wygadany
 
Posty: 302
Rejestracja: 02 lis 2002, 16:24

Postautor: Czajna_Seczen » 06 lis 2002, 19:31

No tak, ale ten głos "boli"! Poza tym od poprzedniego spotkania minęło "sto lat" wcześniej raczej żadnego nie było... Ponadto jeśli już mówimy o ponownych spotkaniach, to warto zwrócić uwagę na ten fragment: "darujcie sobie tych kilka kłamstw, ty nie napiszesz, tym bardziej ja". Wydaje mi się więc, że spokanie, do którego faktycznie chyba doszło, nie przyniosło nic dobrego. To nie było spotkanie dawnych znajomych, którzy przy piwku (względnie soku marchewkowym ;) ) ze śmiechem wspominają najzabawniejsze momenty z lat szkolnych. Wydaje mi się, że grupa rozpadła się w jakichś niezbyt przyjemnych okolicznościach, o których bohater wolałby zapomnieć. Jak się okazuje było to coś tak znaczącego, że nawet po stu latach boli. Mimo to dawni przyjaciele spotykają się, ale skoro nie będą do siebie pisać, to znaczy, że nie mają chęci odnowić znajomości. Taaa, młode lwy są rozsiane po świecie, ale pewnie nawet dobrze nie wiedzą, gdzie kto jest, nie myślą o sobie, nie pamiętają, wolą nie pamiętać. Mają swoje życie, zupełnie inne od tego, jakim ono kiedyś było.

O niespełnionych marzeniach nie będę się powtarzał :roll: ;)

Cóż, możliwe, że nasza różnica zdań wynika z różnicy charakterów, choć będę się upierał, że obiektywnie (jeśli można mówić o obiektywizmie w przypadku interpretacji tego specyficznego rodzaju wiersza zwanego piosenką ;) ) to ja mam rację ;) :roll: ;)
Littera docet, littera nocet.
Fałszywa skromność jest oznaką niekompetencji ;)
Czajna_Seczen
Dopiero zaczyna
Dopiero zaczyna
 
Posty: 10
Rejestracja: 01 lis 2002, 23:58
Lokalizacja: Białystok

Postautor: mauro » 07 lis 2002, 17:05

Wg. mnie zwrot "boli" w jednym z początkowych wersów utworu nie koniecznie jest syndromem czegoś negatywnego. Ja rozumiałem to zawsze jako oznakę oddziaływania-ten głos ciągle jest ważny,on boli bo kiedyś byliśmy blisko i robiliśmy wiele fajnych żeczy a potem musieliśmy z jakiś przyczyn się rozejść.Poza tym uważam że wyciąganie wniosku,że ze spotkania nie wyszło nic dobrego jest błedem.Cytowany przez Ciebie fragment:"...darujcie sobie tych kilka kłamstw,ty nie napiszesz,tym bardziej ja..." rozumiem jako okazanie dumy.Przecież żaden Lew nie może okazać nikomu,że mu na nim zależy,dlatego zdaje sobie sprawe że nikt do niego nie będzie pisywał listów a jeszcze lepiej wie,że sam tego robić nie będzie:wink: Dlatego też nie zgadzam się że jeśli ktoś do siebie nie pisuje to chce definitywnie zerwać kontakt.
Po wtóre nigdy nie twierdziłem że spotkanie Młodych Lwów to wspólny wypad do baru i pare browarów :wink: , to są ludzie do"specjalnych zadań" spotykają się kiedy jest coś ważnego do zrobienia.
Nie przyznam równierz racji w tym że lwy rozstały się kiedyś w niedobrej atmosferze.Wiadomo,że Lwy mają trudne charaktery(sam jestem Lwem, może dlatego mam taką słabość do tego utworu :wink: ) dlatego nie lubią często przebywać w żadnej grupie, jednak na dłuższą metę siebie nawzajem bardzo szanują"...o jak dzisiaj brakuje mi Was!..."
Tak drugiej strony, to jest piękne w tekstach Budki, niby są proste i zrozumiałe a i tak można je rozumieć na różne sposoby :)
Pozdrawiam!
mauro
Strasznie wygadany
Strasznie wygadany
 
Posty: 302
Rejestracja: 02 lis 2002, 16:24

Postautor: miszczu » 04 gru 2002, 21:16

Ja cię kręcę - jesteście przed maturką i ćwiczycie analizę tekstu literackiego?? :) Tak to wygląda...
Awatar użytkownika
miszczu
Strasznie wygadany
Strasznie wygadany
 
Posty: 346
Rejestracja: 02 lis 2002, 07:53
Lokalizacja: Kraków

Teksty o niespełnienionej....miłości

Postautor: Leszek Mazurkiewicz » 21 gru 2002, 21:00

"Pustelnik"
Bo cały świat bez Ciebie jest szary aż po dach
i nie ma gwiazd na niebie, i nie ma ważnych spraw...
jesteś plastrem na mej dłoni i przekorą chwil,
czarodziejem przewodnikiem, nutą, która brzmi.
Bądź na stole chleba kromką,
światłem, które znam,
wróć, od końca do początku tylko Ciebie mam.
Bo cały świat bez Ciebie jest szary aż po dach
i nie ma gwiazd na niebie, i nie ma ważnych spraw...

"Lot nad bocianim gniazdem"
Tak miało być, lecz tak nigdy nie było,
radość i żal inny wymiar tu ma.
Panie, spraw by choć na dzień się ziściło,
zatrzymaj czas!
Ucisz ten gwar!

"Chodź"
Tyle dni, które kochasz
w sercu tyle miejsc, które znam
tyle kłamstw i miłości
wielkiej jak ten mur, co dzieli nas...

Chodź, zmysłów rozpal mrok
zanim je zniszczy czas
i żeby znowu grał
zapałki w oknie blask;
chodź, nie pomylisz dróg
czy warto - któż to wie?
Chodź, i nie mówmy już
co między nami jest
To ogrody wirują znów
chodź, tacy sami wciąż
szukamy siebie gdzieś
chodź, podaj jasną dłoń,
czy warto sama wiesz...

"Błękitna arka"
Tak niewiele i tak wiele dzieli nas,
tak nam blisko, a daleko, jak do gwiazd,
wciąz fałszywie śpiewa chór,
coraz większy rośnie mur,
gdy z rozumem nasze serca wiodą spór,
nawer, gdy ktoś przy swej prawdzie zostać chce,
czemu pięknie nie umiemy różnić się?
Słowa ranią raz po raz, myśli ciążą niby głaz,
tak niewiele i tak wiele dzieli nas!

I wiel wiele innych równie świetnych, wzrószających, będących dla mnie osobiście mottem na życie !!!
Leszek Mazurkiewicz
 


Wróć do Teksty

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość