Strona 1 z 1

Porażający klimat

Post: 10 kwie 2003, 21:35
autor: mauro
Witam!
Pamiętam jak dziś kiedy póżną jesienią 2001 roku w składzie płyt mojego ojca znalazłem zakurzony album analogowy "Czas Czekania,Czas Olśnienia". Miałem dużo szczęscia bo dysponowałem jeszcze wtedy sprzętem na którym mogłem tą płytę odtworzyć.
Nigdy nie zapomne jek w zupełnie ciemnym pokoju pierwszy raz w życiu usłyszłem dziewięcio minutowy utwór tytułowy z tej płyty.Kiedy pierwsze dzwięki maszyny perkusyjnej i klawiszy rozlały się po ścianach pokoju wiedziałem że to jest piękne. To co mnie wtedy tak urzekło to niepowtarzalny, mroczny klimat, który całkowicie potrafi zawładnąć umysłem słuchacza. Przez dziewić minut utrzymuje w 100% skupieniu, obok tego utworu nie można przejść obojętnie. To prawda, że dużo wymaga od słuchacza ale kiedy poddać się temu klimatowi, wsłuchać w absolutnie piekny tekst, odwdzięcza się niesamowitymi przeżyciami, wzbudzając silne emocje. Po "Czasie Czekania, Czasie Olsnienia" trudno jest w ogóle przygotować się do słuchania jakiego kolwiek innego utworu.
Kiedy zwrócić na to baczniejszą uwagę to można dojść so wniosku że klimat był dla "suflerów" zawsze ważny. Bo tak naprawde to właśnie "atmosfera" utworu jest jego duszą. Nie teksty, nie popisy techniczne na różnych instrumentach tylko towarzysząca temu wszystkiemu "magia".
Umiejętność stworzenia takiej magii to domena najlepszych zespołów.
Zachęcam do dyskusji na temat tego konkretnego utworu jak i ogólnie o klimacie.

Post: 12 kwie 2003, 20:28
autor: mcl
no coz ja zaczynalem od skladanki greatest hits. nie musze mowic ze zestaw utworow jest tam porazajacy. to wlasnie klimat tych piosenek przyciagnal mnie do BS...

niestety wlasnie dzisiaj kupilem mokre oczy. jestem totalnie zawiedziony. ta plyta nie jest nawet przecietna ona jest Slaba przez duze S !!! slaba muzyka, beznadziejne teksty (pisane na zasadzie "aby sie zrymowalo") i kompletny brak jakiego kolwiek klimatu... ide sluchac "Przechodnia" !

Post: 12 kwie 2003, 23:09
autor: mauro
mcl pisze:niestety wlasnie dzisiaj kupilem mokre oczy. jestem totalnie zawiedziony. ta plyta nie jest nawet przecietna ona jest Slaba przez duze S !!! slaba muzyka, beznadziejne teksty (pisane na zasadzie "aby sie zrymowalo") i kompletny brak jakiego kolwiek klimatu... ide sluchac "Przechodnia" !


Powoli.Daj szanse tej płycie.One faktycznie na pierwszy rzut oka wygląda całkiem "płytko"pod względem klimatu i tekstów ale powiem Ci trzy słowa "To Jest Mgnienie"- wg mnie najlepszy utwór na płycie i dzięki niemu dowiedziałem się po co na wierzy jest guziczek "repeat". Po prostu nie mogłem się od tego utworu uwolnić i to właśnie z powodu klimatu.

Post: 13 kwie 2003, 13:52
autor: Noktowizor
Mokre oczy maja luzniejszy klimat niz poprzednie plyty Budki. Takie niestety mamy czasy. Cug kiedys przyznal, ze nie sa juz mlodymi gniewnymi.

Co do Czasu - utwor rzeczywiscie wyjatkowy. Dawno go nie sluchalem. Podoba mi sie w nim wykorzystanie nowoczesnych [jak na tamte czasy efektow]. Komponuja sie one z utworem. Nie sa jedynie zbednymi ozdobnikami.

Na ta piosenke trzeba miec czas. Usiasc spokojnie i jej posluchac. Czasami zal mi tego czlowieczka, o ktorym mowa.

Post: 14 kwie 2003, 19:22
autor: Glutoplazma
Witam Was ja, Plazma..GlutoPlazma..
Widzę, że rozwinęły się dwa wątki..
co do pierwszego..czyli bliżej określając-co do Czasu..Sam utwór dziwny. Przyznam szczerze, że kiedy słuchałem go po raz pierwszy w ogóle mi się nie spodobał, ale jednocześnie było w nim coś, co kazalo mi go jeszcze raz przesłuchać. Lipko, jako kompozytor wypadł genialnie, zgadzam się absplutnie z poprzednikami-utwór ma swój klimat, a przecież stworzenie klimatu w utworze wcale nie jest proste! Tekst..również bardzo dobry, choć wydaje mi się, że za często były powtarzane niektóre sekwencje(a niektóre były wręcz zbędne), ale nie szukajmy dziury w całym :) Sam utwór, nie wiem czemu, ale kojarzy mi się z utopią..z końcem czegoś. Nagłym upadkiem.. a jednocześnie z podnoszeniem się. Z potrzebą takiego podniesienia. Takie wrażenie wywarł na mnie właśnie ten tekst i ta muzyka.

Co do "mokrych oczu" ...za dużo, to ja tu nie moge powiedzieć.
Przyznam się szczerze-płytę przesłuchałem tylko kilka razy.
I właściwie nie wiem czemu tak właśnie jest..zachwycacie się nad niektórymi tekstami..dla mnie one są dobre, ale.. no własnie, mamy ale.
O życiu, o przemijaniu Budka śpiewaja już bardzo często. I to śpiewała pięknie. A tutaj, czegoś mi po prostu brakuje..dla mnie Mogielnicki się wypalił. I poszedł na łatwizne przy tej płycie. I to broń Panie Boże(Wielebny Rockmanie!) nie czekam tutaj na "wielkie pieśni", bo takowych Budka Suflera ma już przecież dużo. Pewnie też jakoś podświadomie moja ocena płyty uwzględnia piosenki "mokre oczy" i "solo", których komentować najlepiej nie będę..
jednym słowem-zawiodłem się.

pozdrawiam
Glutek, zwany Plazmą